Co dalej z moim palcem...
W nawiązaniu do pierwszego wpisu na tym blogu (Pierwszy (krwawy) post) pragnę poinformować, że mój palec powrócił do żywych :)
5 czerwca byłam u lekarza. Zaproponował, abym przez 5 dni odkażała ranę tak jak robiłam to do tej pory czyli Octenisept'em oraz smarowała ją Tribiotic'iem. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale stwierdziłam, że skoro lekarz tak nakazał...
Przez pierwsze dwa dni odkażania, smarowania i oklejania plastrem, miała co rusz nowe wizje mojego palca w przyszłości. Najczarniejsza była taka, że stracę palec. Bardziej optymistyczna - ściągnięcie paznokcia i po kłopocie :)
Gdy trzeciego dnia zauważyłam, że opuchlizna powoli schodzi i miejsce zranienia mniej mnie boli, zaczęłam wierzyć w cudowne działanie Tribiotic'u :)
I tak dzisiaj (17.06.) prezentuję Wam mój prawie wygojony palec :) Jest jeszcze warstwa martwego naskórka, która powolutku odchodzi :)

0 komentarze:
Prześlij komentarz