17 cze 2015

Co dalej z moim palcem...




W nawiązaniu do pierwszego wpisu na tym blogu (Pierwszy (krwawy) post) pragnę poinformować, że mój palec powrócił do żywych :)

5 czerwca byłam u lekarza. Zaproponował, abym przez 5 dni odkażała ranę tak jak robiłam to do tej pory czyli Octenisept'em oraz smarowała ją Tribiotic'iem. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale stwierdziłam, że skoro lekarz tak nakazał...

Przez pierwsze dwa dni odkażania, smarowania i oklejania plastrem, miała co rusz nowe wizje mojego palca w przyszłości. Najczarniejsza była taka, że stracę palec. Bardziej optymistyczna - ściągnięcie paznokcia i po kłopocie :)

Gdy trzeciego dnia zauważyłam, że opuchlizna powoli schodzi i miejsce zranienia mniej mnie boli, zaczęłam wierzyć w cudowne działanie Tribiotic'u :)

I tak dzisiaj (17.06.) prezentuję Wam mój prawie wygojony palec :) Jest jeszcze warstwa martwego naskórka, która powolutku odchodzi :)





8 cze 2015

Zjazd rodzinny, czyli Tuchola i jej okolice

6 czerwca 2015 roku odbył się trzeci zjazd rodzinny rodziny mojego męża od strony ojca. Dla nas był to pierwszy zjazd rodzinny i na pewno nie ostatni. Uważam, że jest to wspaniały pomysł - można spotkać dawno niewidzianą rodzinę, poznać jej nowych członków i najnormalniej w świecie dobrze się bawić.
Dla mnie była to również mini wycieczka do miejscowości, w której nigdy nie byłam.
Udało nam się zatrzymać w kilku ciekawych miejscach. Mamy trochę zdjęć z tego wyjazdu, ale jeszcze nie wszystkie mam zgrane; dlatego też gdzieniegdzie posłużę się zdjęciami z internetu, a w niedalekiej przyszłości dodam post z naszymi zdjęciami.

1. Mała Komorza - piękny XVIII-wieczny  Kościół w Dąbrówce;grób rodziny Janta-Połczyńskich; Pałac rodziny Janta-Połczyńskich

2. Stobno - mała wioska, w której wychowywał się mój teść. Urokliwe miejsce. Piękne duże pola kukurydzy. Piękne lasy.

3. Tuchola - zrobiła na mnie ogromne wrażenie; wąskie uliczki, przepiękne kamienice, uśmiechnięci mieszkańcy. Tutaj, w jednym z domów, urodził się mój teść :)







Powyżej zdjęcie pomnika "Pamięci byłych mieszkańców Tucholi narodowości żydowskiej zamordowanych przez niemieckiego okupanta jesienią 1939 roku"

4. Wierzchlas - w drodze powrotnej do Gdańska zatrzymaliśmy się przy Rezerwacie "Cisy Staropolskie im. Leona Wyczółkowskiego"






W rezerwacie znajdują się groby rodziny Bock'ów - o których jeszcze nic nie wiem, ale się dowiem :)

Weekend w ekspresowym tempie dobiegł końca. Zmęczeni, dotlenieni wróciliśmy do domu. Spaliśmy jak dzieci :) Dzisiejszego poranka budziki dla nas nie istniały - zaspaliśmy do pracy.

5 cze 2015

Pierwszy (krwawy) post

Witam,

Nigdy w życiu bym nie pomyślała, ze mój pierwszy post na tym blogu będzie dotyczył "choróbska" jakie się do mnie przypałętało...



Ale od początku...
Kilka tygodni temu wpadłam na genialny pomysł, aby założyć bloga lifestyle'owego. Postanowiłam się do tego dobrze przygotować, gdyż kiedyś już prowadziłam takiego bloga i niestety umarł śmiercią naturalną.
Zaczęłam od rezerwacji domeny, wstawieniu szablony i jego lekkiej modyfikacji. Następnie postanowiłam, że nic na siłę i wena w końcu sama przyjdzie. No i przyszła...

W nocy z 3 na 4 czerwca (przed wczoraj) moje trzy koty (o których wkrótce napiszę) postanowiły jak co noc zaszaleć. Biegały po całym mieszkaniu; skakały po czym się tylko dało; darły się tak głośno jak się tylko dało.
Postanowiłam złapać jedną z mend, żeby choć na chwilę był spokój. No i złapała! Udało się! Uff! Spokój! Coś mnie piecze... Palec mnie boli... Chyba leci krew... Zapalam światło, a tam widok, ze tak ujmę, średnio przyjemny. Środkowy palec, u lewej ręki, we krwi. Dookoła paznokcia widoczna czerwona ciecz. Puszczam kota, lecę do łazienki i palec pod wodę. Uff przyjemnie! Pryskam Octenisept'em, naklejam plaster i idę spać.
Rano budzę się z lekko bolącym palcem. Pierwsze kroki kieruję po magiczną tabletkę, którą przyjmuję każdego ranka (o tym też wkrótce:)). Następnie udaję się do łazienki, ściągam plaster i mym pięknym oczom ukazuje się ni to ropa ni to krew. Palec spuchnięty, co raz bardziej boli. Pryskam Octenisept'em, nakładam plaster. Cały wczorajszy dzień pryskałam i zabezpieczałam palec plastrem.
Dzisiaj obudziłam się z bardzo bolącym palcem. Mam wrażenie, że wygląda gorzej niż wczoraj. Niedługo mam wizytę u lekarza rodzinnego - mam ogromną nadzieję, że on mi pomoże, i że wizyta u chirurga nie będzie potrzebna... A skąd pomysł o chirurgu? Ano stąd, że w dniu wczorajszym poszperałam co nie co w magicznym internecie i niestety się naczytałam (i naoglądałam) o zastrzałach, zanokcicach, grzybicach, gronkowcach itp. itd.
Postaram się jak najszybciej napisać co się dalej dzieje z moim paluszkiem.

Poniżej umieszczam zdjecie palca, które nie do końca oddaje jego stan, ale choć trochę ukazuje mój problem.